piątek, 21 kwietnia 2017

Rozdział 1 "Wskrzeszenie"


Narrator
2 lata wcześniej 
Zapadał zmrok, a jeden mężczyzna od rana pracował w swoim laboratorium nad nowym eksperymentem. Chciał stworzyć napój dzięki któremu uda mu się opanować wszystkie pięć elementów żywiołu oraz nauczyć się władać legendarnym mieczem.  Niestety było to już któreś podejście z rzędu i kolejne nie udane. To już było ponad nerwy Orochimaru. Mężczyzna westchnął i odszedł od miejsca pracy kierując się do wyjścia. Po woli otworzył drzwi i wyjrzała czy nikt nie stoi obok. Rozglądnął się dokładnie i wyszedł przez drzwi po czym odwrócił się do nich twarzą i zamknął na klucz który następnie włożył do prawej górnej kieszeni spodni. Ruszył w lewo od pomieszczenia w którym się przedtem znajdował. Przyśpieszył do swojego normalnego kroku i gdy szedł ciągle spoglądał na prawą stronę po której znajdowały się kraty i pomieszczenia z jego eksperymentami z normalnych ludzi. Dopiero teraz zauważył że szkoda mu czasu na bawienie się w eliksiry i musi znaleźć kogoś kto mógłby go nauczyć władać mieczem.  W jego wieży był siedemnastoletni chłopak z klanu Hozuki, ale on potrzebował kogoś bardziej doświadczonego i obeznanego w tych sprawach. Niestety nie mógł na nikogo liczyć. Wciąż szedł i tym razem patrzył po drugiej stronie. Tam za kratami znajdowały się wszystkie jego miecze które udało mu się skonfiskować swoim więźniom. Wciąż nie mógł uwierzyć że położył ja w tak widocznym miejscu. Były zauważalne dla każdego kto mógłby się tutaj zjawić. Były łatwym celem dla kogoś kto kocha walczyć bronią, a gdyby jego ludzie się zbuntowali  to na pewno mieli by czym walczyć przeciwko niemu. Przystanął na chwile. Teraz patrzył wprost na ciemny korytarz oraz drzwi za którymi znajdowały się jego najbardziej niebezpieczne eksperymenty. Patrzył i całkowicie przestał się skupiać na tym co go otaczało. Zaczął myśleć co powinienem teraz zrobi i kogo znaleźć żeby nauczył go władać tą legendarną bronią. Nagle jego przemyślenia przerwał jego podwładny Kabuto.
- Czcigodny Orochimaru jak poszły badania nad eksperymentem ?- zapytał.
Mężczyzna spojrzał na niego i westchnął zirytowany.
- Tak samo jak poprzednie. - odpowiedział i wymijając go zaczął iść przed siebie.
Kabuto pobiegł za nim i szedł równo z nim. Orochimaru cenił sobie lojalność młodego mężczyzny, ale nie raz, nie dwa został doprowadzony przez niego do szału.
- Czego chcesz? - zapytał Sannin
- Czcigodny może to pora na plan B? - odpowiedział chłopaka pytaniem na pytanie swojego partnera.
Mężczyznę zamurowało, bo zupełnie zapomniał że miał taki plan. Orochimaru nigdy nie lubił pozostawać bezsilny więc często przed zrobieniem czegoś obmyślał więcej opcji z możliwych do zrobienia co bardzo mu się opłacało.
- Dziękuje że mi przypomniałeś. To odpowiedzialniejszy czas żeby spróbować tej opcji. - powiedział, a w jego głosie dało się usłyszeć dumę.
- Dobrze czyli mam przygotować potrzebne rzeczy do wskrzeszenia? -zapytał choć dobrze znał odpowiedz na to pytanie. Orochimaru kiwnął głową i skręcił w lewy korytarz, a Kabuto w prawy. Pomocnik szybkim krokiem wręcz biegiem wpadł do swojego pokoju. Wyciągnął potrzebne przedmioty z szafki i włożył do torby która wziął ze swojego łózka. Wyszedł z pokoju nie zamykając drzwi i skierował się do wyjścia z twierdzy przed którym czekał jego sensej.
- Dobrze więc teraz użyj mojego jutsu teleportacji i przenieśmy się do Wioski w Ukrytej we Mgle. - powiedział Orochimaru.
Kabuto stanął obok niego poprawiając okulary i mówiąc:
- Nie możemy tam normalnie pójść. Wtedy nie stracę aż tak dużo czakry.
- Nie. - odparł stanowczo Orochimaru.
Jego uczeń kiwnął głową na tak, bo wiedział że nie ma co się wplątywać w dyskusje która i tak nic nie da. Wykonał pieczęć małpy, konia, smoka oraz szczura, a następnie uderzył ręką w ziemie. Zanim zdążyli się obejrzeć stali już na moście w Wiosce Ukrytej Mgły.
- Tak jak mówiłem straciłem dużo czakry i ciężko mi będzie teraz aktywować Edo Tensei. - odpowiedział Kabuto idąc po woli za swoim nauczycielem na cmentarz który znajdował się na południowej stronie od mostu.
- Nie użyjesz Edo Tensei, tylko Kishō Tensei. - odpowiedział Orochimaru, a jego uczeń stanął za nim jak patyk wbity w ziemie.
- Ale przecież przy tej technice...  - zaczął, a Sannin za niego dokończył
- Się umiera.
- No właśnie. Zresztą wtedy ożywimy tylko jedną osobę i nie mamy pojęcia kogo ,bo ich groby są nie podpisane. - powiedział
- Zdamy się na szczęście. - odpowiedział wąż Orochimaru który wypełznął z jego kieszeni.
- Szczęście szczęściem, ale co ze mną? - zapytał uczeń.
- To proste. Umrzesz. Nie jesteś mi już potrzebny .- odpowiedział.
- Dobrze.Czcigodny skoro tak miało być od początku. To uszanuje twoją decyzje, bo wie pan ja.. .- tym razem też przerwał mu jego mistrz.
- Przestań gadać i rób swoje. - powiedział kiedy dotarli już na miejsce na którym miało się wszystko rozpocząć.
- Dobrze, ale mam do pana prośbę proszę przekaż takiej jednej z wieży że i tak nie mogłaby liczyć na drugą randkę. Mistrz wężów wywrócił oczami i odpowiedział że wypełni jego wole i przekaże tej lasce.
Kabuto usiadł po turecku przy pierwszym lepszym grobie gdyż było ich tam tylko sześć i złożył ręce w pieczęć barana. Musiał być bardzo skupiony więc tak też zrobił. Parę minut po tym przyłożył ręce do nagrobka i zaczął działać. Po paru minutach opadł na grób. Już nie żył. Orochimaru podszedł do jego ciała i odsunął je z grobu. Usiadł parę metrów od grobu i czekał na efekt. Nie minęła godzina i nagrobek zaczął wchodzić w ziemię. Tak samo jak cały grób. Nagle zniknął pod ziemią, a przed Orochimaru pojawił się biało włosy, wysoki, lekko umięśniony chłopak z charakterystycznym uzębieniem dla rekinów. Najwidoczniej był zaszokowany gdzie się znalazł i w jakim świecie teraz przebywa, ale nic nie powiedział tylko odsunął się trochę do tyłu od czarnowłosego mężczyzny.
- Mangetsu Hozuki. - odparł Orochimaru uśmiechając się ponieważ wiedział że ten młodzieniec potrafi dzierżyć każdy miecz należący do Siedmiu Mistrzów Miecza Ukrytej Mgły. Z wszystkich członków dawnej organizacji teraz już nie istniejącej to On był najbardziej biegły w posługiwaniu się każdym z mieczy. Chłopak jest legendą wśród mieszkańców Kirigakure. Zginał w młodym wieku, ale bardzo się zasłynął wśród swojego społeczeństwa przez co nawet małe dzieci w jego rodzinnej wiosce wiedzą kim był.
Chłopak podrapał się po głowie i zapytał:
- A ty kim jesteś? I co ja tutaj robię? Przecież ja...
- Zostałeś wskrzeszony przez mojego byłego wspólnika. - zaczął Orochimaru i pokazał na ciało Kabuto leżące obok miejsca gdzie wcześniej był grób. - A właściwie to teraz żyjesz znowu i nie jest z tobą tak jak z wskrzeszonym shinobi. Będziesz żył do póki nie umrzesz. Można powiedzieć że dostałeś ode mnie drugie życie i nie zmarnujesz go tak jak poprzedniego. Od tego momentu zostajesz oficjalnie moim obiektem badań. - dokończył Sannin.
Spojrzenie chłopaka pokazywało zmieszanie. Właściwie nie ma się co mu dziwić, bo jeszcze przed chwilą był martwy, a teraz stoi o własnych nogach na ziemi przed człowiekiem którego nie zna, a ma być jego obiektem badań.
- Nie widzi mi się za bardzo bycie obiektem Twoich badań, a tym bardziej jakimś sługą, bo nawet Cie nie znam. - odpowiedział osiemnastoletni chłopak.
- Nie masz wyjścia. - skomentował tylko Sannin.
- Mam. - odparł Mangetsu. - Mogę po prostu odejść. - dodał.
- Nie możesz.
- Niby czemu? - zapytał chłopak zwężając swoje oczy i spoglądając na mężczyznę.
- Nie masz żadnego z mieczy, ani zwoje dzięki któremu możesz je przywołać więc w sumie jesteś bezsilny, bo technika Twojej walki skupia się na walce miecze, - powiedział Orochimaru.
- Skąd tyle o mnie wiesz?
- Żeby wiedzieć czy mój eksperyment będzie udany muszę poznać jego umiejętności i wady. - odpowiedział czarnowłosy.
- Czy Ty robisz eksperymenty na ludziach? - zapytał chłopak wstrząśnięty tym co usłyszał.
- Tak. I myślę że Twój młodszy brat ucieszy się, gdy i ty dołączysz do mojej kolekcji. - powiedział, a oczy chłopak się rozszerzyły.
- Co zrobiłeś Suigetsu? - zapytał pochodząc bliżej niego.
- Nic, ale to tylko kwestia czasu, aż ten dzieciak przestanie mi być potrzebny i stanie się zbędny, a wtedy się go pozbędę.
- Nie masz prawa zrobić nic mojemu bratu! - krzyknął Mangetsu.
- No widzisz. Jeśli Ty nie dołączysz do mnie to Twój brat jednym ruchem i wykonaniem pieczęci może zniknąć z tego świata. Nie mów mi że jest On silny, bo znam go i wiem co potrafi oraz ile ma braków, a jest ich bardzo dużo i wystarczy chwila nie uwagi, a straci życie. Myślę że śmierć brata jest dla Ciebie dobrym argumentem do przyłączenia się do Mnie. - powiedział Orochimaru, a w oczach młodego chłopaka pojawiła się złość. Ale co miał zrobić? Próba walki z tym facetem byłaby złym posunięciem, a zwłaszcza że nie ma żadnego ze swoich mieczy, albo przynajmniej zwoju którym można przywołać.
- Zgoda, ale wiedz że jeśli mojemu młodszemu bratu spadnie choć włos z głowy to za to zapłacisz. - powiedział spoglądając na niego z mordem w oczach.
- Nie chce mi się w to wierzyć, ale niech Ci będzie. - odpowiedział Sannin uśmiechając się złośliwie. - Więc dobrze zaraz przeniosę cię do mojej kryjówki. Stań tutaj obok mnie, ale musisz stanąć blisko, bo zasięg jest mały. - dodał, a chłopak wywrócił tylko oczami i wykonał jego rozkaz.
Tym razem Orochimaru wykonał pieczęcie i przeniósł ich do wieży. Znaleźli się w południowej wieży. Dokładnym miejscem gdzie wylądowali był gabinet wężowatego. W pomieszczeniu znajdowało się biurko, szafka w której znajdowały się prawdopodobnie jakieś ważne dokumenty i dwa krzesła zrobione z drewna. Mężczyzna podszedł do jednego z nich i usiadł na nim, a następnie gestem ręki zasugerował chłopakowi żeby również usiadł, ale na drugim które znajdowało się na przeciwko niego. Chłopak nie mając wyboru spełnił kolejny rozkaz i usiadł.
- Myślisz że Twój brat będzie zachwycony tym że żyjesz? - zapytał Orochimaru chłopaka, a ten tylko wzruszył ramionami. - W końcu umarłeś i się z nim nie pożegnałeś dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo że Cie za to znienawidził. - dodał po chwili.
- Ma prawo do tego. - odparł chłopak.
-  Nie graj obrońcy praw, bo nic i nie da. - skomentował tylko mężczyzna.
- A co? Będziesz mnie szantażował dopóki Ci się nie znudzę, a potem i tak mnie zabijesz?! - zaczął krzyczeć chłopak po podniesieniu się z krzesła.
- Masz racje. Nie będę Cie szantażował. Zabije Cie od razu. - powiedział mężczyzna również wstając z krzesła.

Ohayo! 
Jest to pierwszy rozdział mojego opowiadania i myślę że skomentujecie go szczerze. Mam tu też na myśli krytykę. Kto czytał pierwotne opowiadanie wie że wyglądało to inaczej, ale dzięki zmianie paru rzeczy bardziej może poszerzyć historię. Liczę na jakieś wasze komentarze. Trzymajcie się! Do następnego! 

9 komentarzy:

  1. Ojej, ja nie wiem co napisać serio. Po prologu miałam nadzieję, że już w 1 rozdziale zostanie mi rzucone trochę SuiKa. Muszę czekać.
    Nie lubię być krytyczna i trzeba mi nieźle za skórę zaleźć, żebym taka była. Także możesz odetchnąć spokojnie nie będę się czepiała. W sumie nie mam nawet czego. W pewnym momencie tylko rozkminiałam czy np. Wężowy mistrz nie pasowałby bardziej niż Mistrz wężów. To tylko sugestia xD Mój mózg po prostu strasznie nad tym dumał xD

    Będę zaglądać, także pisz!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety nie lubie od razu jechać z tematyką ;D U mnie trzeba trochę poczekać na główną tematykę bloga, ale to nie oznacza że Karin i Suigetsu nie będą mieli swoich wspólnych momentów. Oczywiście że będą mieć tylko z czasem ;D W sumie teraz to ja mam rozminę z "tytułem" Orochimaru i też nad tym pomyślę! ^^
      Dziękuje i również pozdrawiam! :*

      Usuń
    2. Hahaha! No nie!? Ja później nie mogłam przestać o tym myśleć xD
      W takim razie będę cierpliwie czekać na wątki SuiKa :D

      Usuń
    3. To trzeba bardzo dokładnie przemyśleć XDD
      To musisz być cierpliwa, bo to trochę zajmie ;D

      Usuń
  2. I'm here! xD

    Tak samo jak Blue Bell, spodziewałam się już na samym początku czegoś z SuiKa xD Ale nie powiem, żeby przeszkadzał mi ich brak >.< W sumie to jestem mile zaskoczona, bo większość fanficków z tym paringiem było denne, od razu rozpoczęte od "wielkiej miłość", a Twój zapowiada się naprawdę ciekawie ^.^ Również czepiać się nie będę, bo nawet nie mam czego (plus dla Ciebie^^)
    Tak więc z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały.
    ~ Pozdrawiam i życzę duuużo weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! :D
      Jak już wspominałam nie lubie przechodzić od samego początku do konkretów, bo sama nie lubie czytać takich opowiadań gdzie wątek miłosny jest już w pierwszym rozdziale. Zdecydowanie wole poczekać na rozwój fabuły ^^
      Bardzo się cieszę że spodobało Ci się moje opowiadanie i również życze weny i pozdrawiam! :*

      Usuń
  3. Ohayo ^^ Masakrycznie spóźniona, ale nadrobiłam XD
    Kurcze, to pierwsze moje opowiadanie obracające się wokół tych postaci i całkiem zaciekawiło mnie to, co się tu odegrało. Cieszę się też, że nie zaczęłaś od romansu. Fajnie poznawać to od innej strony niż zazwyczaj jest w historiach.
    Pozdrawiam ^^
    PS.Parę literówek się wkradło chyba :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon